sábado, 15 de junio de 2019

Winston Morales Chavarro: poezja i mit. Słodka Aniquirona i Powrót do Schuaimy





 Barbara Curzytek




Winston Morales Chavarro (ur 1969, Neiva, Kolumbia) jest poetą uniwersalnym. Przede wszystkim ze względu na temat przewijający się przez całość jego poezji: odwieczne, filozoficzne i ezoteryczne dociekanie natury rzeczy, rzeczywistości, świata czy też różnych światów i ich możliwych wymiarów; wytrwałe poszukiwanie pewnej nienamacalnej wiedzy, która wykracza poza rzeczywistość materialną czy też jest niemożliwa do uchwycenia bez przekroczenia granic tejże rzeczywistości. To właśnie główna oś tematyczna pierwszego tomu Winstona Moralesa, poematu La Dulce Aniquirona (1998) której polski przekład (Słodka Aniquirona, w tłumaczeniu Barbary Stawickiej-Pireckiej) recenzuje Czesław Sobkowiak w poprzednim numerze (3-4 / 2018) Pro Libris. W tym numerze publikujemy nasze przekłady czterech pierwszych utworów z tomu Winstona Moralesa De regreso a Schuaima (Powrót do Schuaimy), który stanowi kontynuację Słodkiej Aniquirony i zgłębiane są w nim tajemnice Schuaimy, krainy wyśnionej przez poetę.







Owe próby objaśniania świata i zrozumienia jego zjawisk stanowią pierwotny cel poezji, bliski pisarzom latynoamerykańskim, żyjącym w kulturach synkretycznych, gdzie światopoglądy indiańskie i afrykańskie nieustannie stykają się z europejskim. Pamiętać należy, że w początkach swego istnienia, także w Europie, zarówno poezja, jak i inne formy wyrazu artystycznego, takie jak muzyka, taniec czy teatr, była ściśle powiązana z religią, magią i rytuałem – sposobami postrzegania świata, których nieodłącznym elementem jest ścisły związek człowieka z naturą. Oznacza to, że nie pełniła jedynie funkcji estetycznej czy też indywidualnej ekspresji sama w sobie, ale służyła potrzebom religii czy rytuału. Była zatem jedną z form objaśniania świata, równorzędną z mitem czy magią, jak wskazywał filozof niemiecki Ernst Cassirer w swym Eseju o człowieku. Cassirer cytuje badacza literatury anglosaskiej Fredericka Clarke Prescotta, który w 1922 r. zauważył w swym dziele Poetry and Myth (Poezja i mit) silny związek właśnie pomiędzy poezją i mitem. Pisał, że dawny mit stanowi „masę”, z której stopniowo wyłaniała się nowoczesna poezja poprzez proces, który ewolucjoniści nazywają dyferencjacją. Wg Prescotta umysł mitopoezjotwórczy stanowi prototyp, a umysł poety jest mitopoezjotwórczy w swej istocie. „Mitopoezjotwórczy”, oznacza „tworzący mity”, a zatem poezja objaśnia poprzez mit.




Jak napisał meksykański poeta i noblista Octavio Paz w jednym z esejów ze zbioru El arco y la lira (Łuk i lira): „[...] rytuał i mit są rzeczywistościami nierozłącznymi. W każdej opowieści mitologicznej odnaleźć można obecność rytuału, gdyż opowieść nie jest niczym innym jak tylko przełożeniem na słowa rytualnej ceremonii: mit opowiada lub opisuje rytuał” (tłumaczenie – BC). Paz wpisuje się w ten sposób w teorię mitu łączącą go z rytuałem, której prekursorem był dziewiętnastowieczny biblista i arabista William Robertson Smith. A zatem zarówno myśliciele europejscy jak i latynoamerykańscy zauważają ścisły związek mitu, a co za tym idzie, poezji, ze światopoglądami magicznym i mitycznym, właściwym kulturom indiańskim i afrykańskim. Ten sposób postrzegania świata, jak wskazywał Cassirer za antropologiem Lévy-Bruhlem, charakteryzuje się wizją całościową, zgodnie z którą wszystkie elementy świata są ściśle ze sobą powiązane, co jest jednoznaczne z nierozerwalną więzią człowieka z naturą, a pojąć świat można tylko postrzegając go jako całość. Stanowi to opozycję do zachodniego światopoglądu naukowego, który charakteryzuje się wizją analityczną i postrzega rzeczywistość, dzieląc ją na części, co w dzisiejszych czasach prowadzi do nadmiernej nieraz fragmentacji. Stąd też właśnie „skupienie” i estetyzacja poezji zachodniej.





















O tym wszystkim zdaje się zapominać Czesław Sobkowiak, nazywając apoteozę natury u Winstona Moralesa „naiwną”. Pominiemy już kwestię, że dziwi nieco fakt, iż polonista nie rozpoznaje (?) poematu, nazywając jego części „jakby podrozdziałami” (być może oto właśnie objaw światopoglądu analitycznego). Autor recenzji Słodkiej Aniquirony, także poeta, zdaje się popadać w wyższość światopoglądu europejskiego i „ostrego zaznaczania granic rzeczy” do tego stopnia, że zapomina o pierwotnej funkcji poezji – funkcji objaśniania świata i natury rzeczy. Tymczasem poeci latynoamerykańscy nadal postrzegają (w przypadku twórców identyfikujących się z kulturami afrykańskimi i indiańskimi) świat jako całość w swej złożoności i zwracają uwagę na nierozerwalny związek człowieka z naturą lub też powracają do tej wizji w czasach nadmiernej eksploatacji przyrody i oderwania się od niej, do czego przyczyniła się analityczna wizja świata. Sądzimy, że wyraźnie widoczne w recenzji Słodkiej Aniquirony utwierdzanie się w wyższości kultury i poezji europejskiej, które zdaje się także ignorować silnie zakorzenioną już w badaniach humanistycznych krytykę postkolonialną, jest nieuzasadnione, gdyż światopogląd mityczny charakteryzował także kultury europejskie w początkach ich istnienia, a zatem, przyglądając mu się, Zachód może nauczyć się wiele także o swoich własnych korzeniach.























Wśród wersów poezji Winstona Moralesa stale trzepoczą niebieskie ptaki: symboliczni pośrednicy pomiędzy ziemią a niebem, zamieszkujący oba te wymiary czy też żywioły jednocześnie, przypominający o nieodłączności świata materialnego od duchowego. Trzepoczą tak jak ptaki zwane tijeretas[1] w dawnym micie indiańskiego ludu U’wa, którego echa wydają się podświadomie pobrzmiewać w krainie zwanej Schuaima. Jest to wymiar wyśniony przez kolumbijskiego poetę i zamieszkiwany przez oniryczne istoty: postać kobiecą o imieniu Aniquirona, „kobietę świetlistych królestw” (Słodka Aniquirona, część XVI) oraz maga i szamana noszącego imię Yhoma, który pojawia się w Powrocie do Schuaimy. Schuaima konstruowana jest w sposób podobny do tego, w jaki opisywane są poszczególne rejony geograficzne w micie ludu U’wa El vuelo de las tijeretas (Lot tijeretas), w którym każda nazwa własna odwołuje się nie tylko do nazwy części terytorium, ale także do imienia zamieszkującego ją bóstwa. „Schuaima to naród / Wszyscy co z niego odeszli / do niego powrócili” (Słodka Aniquirona, część XXII). Winston Morales wyśnił Schuaimę i Aniquironę, nie znając opisanego wyżej mitu; być może to podświadome echa jakiejś odległej szamańskiej przeszłości lub też po prostu przejaw uniwersalności mitu i poetyckiego umysłu.





            Apoteoza Aniquirony jako kobiety ma konkretny cel: nie chodzi o to, by tylko „wzniośle istnienie tej kobiety wyrazić. Zarazem ją zdobyć”. Aniquirona jawi się jako przewodniczka duchowa, źródło światła, a zatem i poznania, języka, słowa poetyckiego, całego aktu tworzenia, poezji w ogóle, a zatem również zrozumienia nienamacalnej wiedzy, której źródło kryje się w naturze. Morales godzi się zresztą z tym, że ta wiedza będzie fragmentaryczna (a „zdobycie” Aniquirony jest niemożliwe), gdyż ujrzenie pełni światła, równoznaczne z odwróceniem się do ognia w jaskini Platona, będzie możliwe tylko po całkowitym przekroczeniu Rogitamy, jednej z rzek Schuaimy, będącej, jak Styks, rzeką zarówno zapomnienia, jak i odrodzenia. O to właśnie chodzi w cytowanej przez Czesława Sobkowiaka tradycji poezji mistycznej, w której całkowite połączenie z bóstwem możliwe będzie dopiero po śmierci („Śmierć […] to nic innego / Jak tylko nadmiar światła”[2], stwierdza głos liryczny wiersza XVIII z tomu Powrót do Schuaimy).



[1] Ptaki z gatunku tyrannus savana (tyran widłosterny).
[2] Oryg.: “La muerte [...] no es otra cosa / Que exceso de luz”.




W utworach tego tomu opisane są poszczególne elementy natury, krajobrazu onirycznej krainy, 

spełniające jednocześnie głęboką funkcję filozoficzną – sugerującą sens rzeczy. Dla Winstona 

Moralesa natura jest źródłem hierofanii, by przywołać pojęcie stosowane przez rumuńskiego 

historyka religii Mirceę Eliade. Dla Eliade jest to objawienie bóstwa, wyjawiające pewną wiedzę o 

świecie. Możliwe jest ono tylko wówczas, gdy człowiek, człowiek-poeta, ma oczy i uszy szeroko 

otwarte na sygnały płynące z natury; otaczającego go świata. Poezja jawi się zatem w swej 

pierwotnej funkcji: jako próba 







odpowiedzenia na pytanie zadawane przez Moralesa - „cóż kryją przeciwległe brzegi”? W ujęciu Eliade mit jest historią objaśniającą stworzenie przez bogów jakiegoś zjawiska, które nadal istnieje. Pozwala on zatem ponownie połączyć się z boskością; powrócić do illo tempore, w którym wydarzyła się historia. Jak wskazuje współczesny brytyjski teoretyk mitu Robert A. Segal, mit potrafi zatem rzeczy, których nie potrafi nauka: podczas gdy nauka jedynie objaśnia, mit powiązany jest z odrodzeniem (się) - tak jak w rzece Rogitama... Mit i poezja pozwalają więc, jak pisze Morales w pierwszej części Słodkiej Aniquirony, „wznieść się do źródeł języka”. Podczas gdy w świecie zachodnim pierwotna funkcja poezji uległa zapomnieniu, poeci latynoamerykańscy wciąż są świadomi jej korzeni.










I
Wiatr

W tej krainie wiatr jest szmaragdowy
ten powiew to głos wierzb
świergot jak podróż statkiem
którego srebrne ryby
pływają po oceanie bąków i drzew yarumo.
Gdy wiatr tej Krainy śpiewa,
podnoszą się cienie,
turkawki mówią o deszczu
a człowiek zamacza w słowach
chleb na nowe wino.
Schuaima
Kraina, gdzie wiatr tańczy wokół cyprysu,
unosząc poły liści.
Co niesie na ustach powiew?
Jakie są jego nagie słowa?
Co śpiewa wschodni wiatr,
gdy kręci jak prządka
kolejny mały potop,
a dzieci skaczą jak zboże,
kobiety tryskają jak woda z dzbana,
duchy odziewają się w deszcz,
a ziemia obnaża szczelinę drzewa,
by na nowo wyrósł powiew
i ponownie rozkwitł owoc?







II
Kamienie

Kamienie w tej Krainie
przypominają perły
czy też gniazda prehistorycznych ptaków.
Tu słowa pachną wiatrem
a cisza przybiera kształt skały.
W głazach tej podniosłej Krainy
zaklęty jest duch deszczu,
śpiew szczygłów,
barwa drzew i puszcz.
Kamienie Schuaimy:
nagie góry
samotne pagórki
białe skały, co pikują jak gołębie
w stronę zielonego nieba ziemi.
Tu dłoń moja pozdrawia
krainę złożoną z głazów
wonne skały, skały jednolite, szare kamienie na połów
wielkie i łuskowate głazy
Wszystkie!
Kamienie Schuaimy,
Za mądrość was kocham, nie za twardość.







III
Ptaki


W Schuaimie są ptaki
jak świerki w Chinach
czy wschodni mistycy na brzegach Nilu.
Ptaki przyodziane w światło:
piegże, statki, słowiki, żaglowce,
szlaki morskie, wężowiska, ptaki o niebieskich nogach.
Ptaki tej Krainy
znają fiołki parmeńskie, bąki ze wschodu,
roślinność znad Missisipi,
światy możliwe dla szelestu ich deszczowych skrzydeł,
te ptaki jak chmary pszenicy i koronkowych liści
wznoszą swój lot
ponad lasy balsamicznych mirtów.
Oto właśnie
wędrowcy nagiego morza,
ptaki, o których śnić będzie Słodka Aniquirona
w swej pieśni na pamięć lasu.
Ptaki Schuaimy,
uskrzydlone światłem i wiciokrzewem,
powiedzcie:
cóż kryją przeciwległe brzegi?







IV
Rzeki

Jak wulkan w swej pieśni ognia,
jak pagórek pokryty czerwonym śniegiem,
taka jest Schuaima zapełniona rzekami.
Rzekami, co płyną po równinach
jak nagie dziewczęta
z wodnymi warkoczami w ustach.
Największa rzeka Schuaimy
nazywa się Calixto.
Księżyc w pełni
patrzy, jak spływa uśpiona
po kamieniach i kwiatach dzwonków w dolinie.
Przywołuje ją piana swym białym śmiechem:
Calixto, Calixto!
Unosi się rzeka na swych wodnych piórach
bo wiatr całuje jej śmierć
i pomruk dromadera.
Tam właśnie
na morzu rzek unosi się Schuaima,
niezliczone wulkany szepczą o wodzie:
Paris jako jezioro,
Rogitama jak strumyk ryb,
Calixto i jej srebrne oblicza,
co wypłakują swe oczy
w dzbany rybaków.
Jak zwierciadło o ludzkiej twarzy,
jak myśliciel Rodina nad wodą,
rozciąga się Schuaima zapełniona rzekami.
Tam umierający idą
pozostawić swe wspomnienia i oblicza.
Oto sarkofag zapomnienia,
rzeka, gdzie pamięć spływa
pomiędzy wzgórzami marzeń,
a człowiek zasypia,
podczas gdy woda zamyka mu powieki.


tłumaczenie: Barbara Curzytek






Follow by Email